Blisko poltora roku temu zdecydowalem sie na przeklucie uszu (zastanawialem sie pomiedzy uszami i brwia) - na to miejsce wybralem salon tatuazu w Warszawie, poniewaz chcialem zeby wszystko bylo ok. Teraz sie tego wstydze ale zastanawialem sie czy nie pojsc... do kosmetyczki, cale szczescie, ze porzucilem ten pomysl. Wtedy jeszcze pojecie 'piercingu' bylo dla mnie czyms zupelnie obcym, a rozmiary i grubosci kolczykow nie mialy dla mnie wiekszego znaczenia (kolczyki wybralem z racji tego, ze Fieldy z Korn`u mial takie same - ale bzdura).
At A Glance Author Manki Contact Manki@bme.anon When N/A Artist ja Studio lazienka Location - Jesli chodzi o samo wykonanie zabiegu to nie dzialo sie tam nic specjalnego. Warto jednak nadmienic, ze o ile prawe ucho zagoilo mi sie w przeciagu bodajze tygodnia, dwoch to z drugim meczylem sie blisko 3 miesiace. W koncu udalem sie z powrotem do salonu i koles ktory tam pracowal polecil mi masc trybiotyk (TRIBIOTIC). Efekt: po 4 dniach moje ucho bylo jak nowe.
Od tamtej pory nalogowo zaczalem przegladac stronki internetowe w poszukiwaniu galerii, doswiadczen i w ten sposob moja wiedza na temat piercingu zaczela sie poszerzac.
Przelomowym momentem byl fakt... kupowania przeze mnie bmxa. Koles ktory mi go sprzedawal mial w uszach 1,5cm kolczyki. Co wiecej opowiedzial mi o tym, ze sam je sobie zrobil. To byl dla mnie szok ale powoli zaczalem sie oswajac z mysla o powiekszeniu dziur.
Jakis miesiac pozniej kupilem kolczyki(circural) o grubosci 2,4mm (wczesniej nosilem 1,6mm). Tego samego dnia uzylem patyczkow od grilla(!), ktore wczesniej nasmarowalem trybiotykiem do rozepchania dziur i umieszczenia kolczykow. Lewe ucho lekko przebilem co wydluzylo czas gojenia do 5 dni ale potem bylo jak nowe.
Szykujac sie na impreze z ciekawosci wlozylem do jednej dziurki dwa moje poprzednie kolczyki i ze zdziwieniem stwierdzilem, ze weszly bez problemu (nawet nic nie czulem). Postanowilem nazajutrz z rana sprobowal wlozyc naraz 2,4mm oraz 1,6mm (bardzo glupi pomysl zwlaszcza po tej ilosci wypitego piwa przeze mnie). Moj "zabieg" skonczyl sie tym, ze zalalem sie krwia z rozdartego ucha. Ledwo udalo mi sie wlozyc starego circurala i potem caly dzien przemywalem ucho woda utleniona a nastepnego dnia wybralem sie po trybiotyk do apteki. Anyway, wcale sie nie zniechecilem, w ogrodzie zerwalem patyczek z drzewa i wykonalem z niego nowe, wspaniale urzadzenie do poszerzania. Z poczatku meczylem sie strugajac go scyzorykiem ale potem uzylem do tego szlifierki ktora moj ojciec trzyma w garazu. Jednakze z poszerzeniem wstrzymalem sie jeszcze przez tydzien.
Tak sie akurat zlozylo, ze wyjezdzalem na oboz sportowy do Czech - wiec spakowalem ze soba caly niezbednik: dwie pary kolczykow, trybiotyk i wspaniale patyczki (wspanialy byl tylko jeden, drugi byl dosyc krzywy co sie niestety odbilo potem na mnie). Jakos tak 3 dnia obozu przelamalem sie, polazlem do kibla w sasiednim pokoju (w moim lustro bylo za nisko, a w kiblu publicznym ktos ciagle sie krecil) i zaczalem systematycznie wkladac patyki do uszu (uprzednio nasmarowawszy je trybiotykiem), jak zwykle bylo troche oporu (zarowno ze strony mego ciala jak i psychiki - troche to bolalo), kiedy patyk sie zaklinowal obralem nowa metode wpychania go: mianowicie wkrecalem go jak srubke wglab dziurki w moim uchu (kolejny debilny pomysl). Po kilku minutach z moich uszu sterczaly okolo 7cm patyki. Uroczo. Tego samego dnia kilka razy wracalem do kibla, zeby je wepchnac glebiej (moglbym przysiasc ze udalo mi sie przejsc z 2,4mm do ponad 4mm). Za kazdym razem musialem je troche przycinac bo wbijaly mi sie w szyje (ten zabieg odbil sie na mnie niedlugo po tym). Z patyczkami spalo mi sie wyjatkowo beznadziejnie bo raz, ze dziurawily mi szyje to jeszcze przeszkadzaly mi spuchniete uszy. Przetrwalem tak dwa dni a docelowo mialo byc ich tyle, az przestana mnie bolec calkowicie. Jednakze stalo sie troche inaczej: po pierwsze niepokoil mnie fakt, ze moje patyczki nie chca ani troche sie ruszyc a po drugie: O MOJ BOZE jak one wwiercaly mi sie w szyje. Po raz wtory postanowilem je przyciac ( z braku urzadzen uzywalem cazkow do paznokci) i.... to byl zly pomysl. Patyczek pekl w poprzek od poczatku do konca - nie powiem, bolalo BAAARDZo, mozliwe nawet ze troche mi nabruzdzil w uchu. Chcac niechcac musialem usunac je z uszu, lewa dziurka byla wspaniala (jak to cudownia miec przeswit na druga strone ucha) natomiast prawa to byla kompletna porazka: raz, ze krzywy patyczek ktory wkrecalem rozoral mi ucho to jeszcze dochodzi do tego pekniecie. Wyjalem go i momentalnie zalalem sie krwia (a na patyczku byla olbrzymia gruda ropy). Na szczescie wy °>ÃwŒë gladalo to groznie ale uszkodzen wiekszych nie mialem. Wlozylem w dziurki po parze kolczykow (1,6 i 2,4mm). Teraz natomiast czekam na zastrzyk finansowy by dokupic nowe, WIEKSZE i lepsze kolczyki:). Szkoda tylko, ze wszyscy moi znajomi uznali to za objaw lekkiego obledu, ewentualnie skwitowali caly zabieg stwierdzeniem "obrzydlistwo". Reakcje moich rodzicow tez specjalnie nie odbiegala od reszty towarzystwa, o ile moj ojciec niczego nie zauwazyl to, moja mama pelna rezygnacja chciala mi udowodnic, ze jeszcze troche i moje uszy beda siegac ramion a tego ona nie zdzierzy:)