To było około trzech miesięcy temu - od początku wiedziałem, że nie przekłuwam uszu po to by nosić w nich zwykłe kolczyki. Robiłem to w celu późniejszego powiększenia dziur do pięciu milimetrów. Więcej - nigdy w życiu !!!
At A Glance Author Miecho Contact miecho55@interia.pl When Three months ago Tak więc wybrałem sie do kosmetyczki. Nie do profesjonalnego studia, czy czegoś w tym stylu, ale do zwykłej kosmetyczki. Na początku musiałem wytłumaczyć pani prowadzącej ten zakład w którym miejscu na lobie chcę mięć przekłute ucho. Dostałem długopis żeby sobie samemu zrobić na lobie kropkę - tam, gdzie chcę żeby była dziura. Wszystko przebiegało na razie zgodnie z planem.
Po tygodniu gojenia uszu doszedłem do wniosku, że nie mogę już dłużej czekać, bo dostanę świra. Mimo, iż kumple ze studia "Jokers" mówili mi, że powiniennem jeszcze trochę odczekać, wolałem aby trochę pobolało ale było szybciej. Miałem już wcześniej zamówiony z internetu przyrząd - coś na kształt haka wąskiego na początku i rozszerzającego się ku końcowi. Razem z hakiem zamówiłem też dwie pięcio-milimetrowe tuleje. Dodatkowo kupiłem też polecaną przez specjalistów Białą Wazelinę Lekarską.
Rozpocząłem rozciąganie wsadzając pierwszy milimetr haka w dziurkę w prawym uchu. Rozczarowałem się, bo hak głębiej wejść nie chciał. Nasmarowałem go wazeliną i, choć było trochę lepiej, i tak nie chciał wejść za głęboko. Miałem do wyboru - albo rozciągnąć dziury szybko i boleśnie, albo powoli bezboleśnie. Wybrałem tą pierwszą metodę. Wsuwałem haka po pół milimetra co kilka minut. Ucho wprawdzie bolało, ale był to ból do zniesienia, bo cały czas myslałem o przyszłym efekcie mojej pracy.
Rozciągnięcie dziurki w prawym uchu zajęło mi jakieś dziesięć godzin. Z lewym uchem było nieco łatwiej, ale i tak trochę trwało i bolało. Po dwóch dniach byłem pełen dumy z własnej determinacji. Nosiłem 5 milimetrowe tuby przez około dwa miesiące, po czym doszedłem do wniosku, że to wcale nie wygląda tak fajnie, jak myślałem, że będzie wyglądało i postanowiłem rozciągnąć je jeszcze trochę - do 10 milimetrów.
Najpierw zamówiłem dwa najtańsze tunele z internetowego sklepu. Jeden po 25 złotych więc nie był to jakiś szczególnie wielki wydatek.
Rozciągałem uszy własnym, wymyślonym sposobem - wsadzałem haka między loba a 5 milimetrowe tunele. Jednak po przepchnięciu całego haka nadal bardzo dużo brakowało, żeby wsadzić tunele. W studio powiedzieli mi, że nie mam szans od razu rozepchnąć sobie dziur z 5 na 10 milimetrów i pożyczyli mi na jakiś czas dwa szklane kolczyki o średnicy 8 milimetrów. Teraz nie było juz specjalnych problemów z wepchnięciem tub w dziury.
Nosiłem 8 milimetrowe kolczyki przez tydzień, po czym ponownie wsadziłem haka między nie a loba. Teraz wystarczyło już tylko wsunąć go do połowy. Jak zwykle trochę bolało, ale wytrzymałem. Uszy porządnie spuchnęły ale po dwóch dniach wszystko wróciło do normy.
10 milimetrowe tuby nosiłem przez niecały miesiąc. Później chciałem kupić w studio moje wymarzone, czarne flesh tube'y. W ogóle od samego początku robiłem to wszystko tylko po to, żeby nosić właśnie te kolczyki. Okazało się, że w studio mają tylko 12 milimetrowe kolczyki z tego rodzaju. Różnica ceny przekonała mnie, że bardziej opłaca mi się kupić te 12 milimetrowe i rozciągnąć uszy o jeszcze dodatkowe dwa milimetry niż zamawiać z internetu te mniejsze za 60 złotych więcej (serio!). Zresztą teraz rozciąganie to już dla mnie żaden problem. Moje uszy są chyba do tego stworzone - wcześniej szło powoli i ciężko a teraz ciągną się jak plastelina (no może trochę przesadziłem).
No i obecnie noszę właśnie te kolczyki. Nie mam na razie ochoty bardziej powiększać dziur ale kto wie kiedy mi znowu "odbije"?
Kiedy ktoś mnie pyta po co to zrobiłem, odpowiadam szczerze :"Nie wiem." Bo nie wiem. Może dlatego że bardzo mi się to podoba, może dlatego że wpadłem w nałóg a może spodobał mi się ból towarzyszący temu doswiadczeniu? Tego nie wiem, ale wiem, że to nie moja ostatnia modyfikacja (wcześniej miałem już przekłutą wargę). Moim ostatecznym celem są 20 milimetrowe dziury ale na to jeszcze trochę poczekam (może po maturze?).
Nie polecam mojej metody na rozciąganie uszu. Po pierwsze - nie jest bezbolesna, a co za tym idzie napewno nie jest dla wszystkich bezpieczna. Po drugie - ucho dość mocno ropieje po takim "barbarzyńskim traktowaniu". Tak jak napisałem wcześniej - moje uszy są do tego stworzone. Rozciągnęły się szybko, zagoiły w niecały miesiąc i teraz jest już wszystko O.K. Nie wiem jak wasze uszy zareagują na rozciąganie ale polecam wam metodę zakładania na kolczyk kluczy albo czegokolwiek innego co coś waży. To potrwa znacznie dłużej ale będzie w pełni bezpieczne. Z tego co wiem udało mi się chyba pobić jakiś nieoficjalny Polski rekord - dwie 5 milimetrowe dziurki w około 20 godzin.
Na koniec pozostaje mi szczerze polecić takie doświadczenie zwłaszcza wszystkim Polakom bo pora uświadomić całą Polskę w tym, że ludzie wykolczykowani to nie ludzie głupi ani nic w tym stylu. Jesteśmy bardziej normalni niż cała reszta świata razem wzięta!
Aha - jeśli ktos będzie wam mówił, że to boli a ktoś inny powie że nie - nie słuchajcie żadnego z nich. Każdy przeżywa to inaczej. Dla jednych to ból, dla innych (na przykład mnie) przyjemność.